Zarejestruj / Zaloguj
Nici Aptos - relacja z przeprowadzonego zabiegu

nici aptos, zabieg

Zabiegowi implantacji nici Aptos poddałam się dokładnie trzy lata temu w wieku 32 i pół roku. Zanim zdecydowałam się na tę procedurę znalazłam w internecie dużo pozytywnych opinii na temat jej skuteczności i niewielkiej inwazyjności.

Celem zabiegu w moim przypadku miało być zlikwidowanie niewielkich "chomików" w okolicy żuchwy, za których powstanie nie odpowiadał zły stan skóry (skórę mam w świetnej kondycji), a jedynie niewielki "nadmiar" tkanki tłuszczowej i budowa mięśniowa twarzy.


Zabiegowi poddałam się w klinice X  w Warszawie.  Na poprzedzającej zabieg konsultacji dr Y  zapewnił mnie, że efekt, na którym mi zależało (podniesienie i wymodelowanie policzków w okolicy żuchwy) na pewno zostanie osiągnięty. Umówiłam się na zabieg i w oznaczonym terminie zgłosiłam się do kliniki. Przed zabiegiem podpisałam zgodę na jego wykonanie, moja twarz została zdezynfekowana, lekarz pisakiem zaznaczył miejsca umieszczenia nici i rozpoczął się dosyć bolesny proces znieczulania twarzy. Polegał on na licznych, głębokich i "długich" wkłuciach oraz podawaniu do tkanki tłuszczowej środka znieczulającego. Byłam zupełnie świadoma; nie podano mi środka uspokajającego i odczucia podczas zabiegu: widok nici (widziałam je wówczas po raz pierwszy) oraz grubych igieł, za pomocą których lekarz później implantował mi owe nici, był dla mnie źródłem silnego stresu.

Szczerze mówiąc inaczej wyobrażałam sobie i same nici Aptos, i instrumenty wykorzystywane do zabiegu. Otóż nici nie są tak naprawdę nićmi - nie są cienkie i giętkie jak np. nici chirurgiczne czy krawieckie. Są to ciemnoniebieskie, stosunkowo sztywne, plastikowe, zaopatrzone na całej długości w spore haczyki "druciki" (z braku lepszego określenia) o sporym przekroju (nie są cieniuteńkie). Do połowy długości "drucika" haczyki biegną w jedna stronę, od połowy - w druga, tak, aby w ciele "klinowały się" nie pozwalając na przesuwanie pod wpływem np. mimiki. Implantowane są w następujący sposób: lekarz dysponując długą na kilkanaście cm rurką (lub jeśli kto woli - bardzo gruba igłą) przez skórę wkłuwa się w tkankę tłuszczową wzdłuż całego policzka, zaczynając w okolicy kości policzkowych, kończąc pod żuchwą, po czym w światło "rurki" wsuwa "drucik" (nazywany nicią Aptos), a następnie wysuwa z policzka "rurkę". Aptos natychmiast klinuje się w tkance tłuszczowej, lekarz próbując lepiej "rozmieścić" policzek silnymi ruchami podciąga nić, jednak tkanka chwytana przez haczyki stawia silny opór. Raz "uchwycony" policzek pozostaje w takiej, a nie innej pozycji.

Jak wyżej napisałam byłam świadoma wszystkich etapów procedury, w pewnym momencie poprosiłam o dodatkowe znieczulenie, ponieważ lekarz próbując umieścić ponownie "rurkę" pod skórą i nie mogąc się "przebić" przez bardziej zbitą tkankę sprawiał mi ogromny ból. Łącznie założono mi 6 nici, po 3 w każdy policzek.

Natychmiast po zabiegu bardzo spuchłam. Nie mogłam szerzej otworzyć ust (moja twarz była jak gdyby "zaszyta"). Stan taki trwał około 2 tygodni, przy czym kilka razy dzwoniłam przerażona do owego lekarza z pytaniem czy to normalne, bo o niczym takim nie było mowy w trakcie konsultacji. Zgodnie z jego zaleceniem miałam zrezygnować z silniejszej mimiki i nie starać się otwierać szerzej ust po to, aby nici łatwiej przyrosły. Zastosowałam się do zaleceń, wreszcie przykurcz twarzy ustąpił, sińce wzdłuż nici (wyglądające tak, jakby mnie ktoś spoliczkował i odcisnął na policzkach sine linie) i opuchlizna utrzymywała się trzy tygodnie skutecznie wyłączając mnie z obowiązków zawodowych i towarzyskich, "kwadratowy" kontur twarzy zauważałam jeszcze miesiąc po zabiegu. Nie zauważyłam natomiast podniesienia policzków, czy uzyskania bardziej owalnego kształtu twarzy.

Chciałabym dodać jeszcze jedną obserwację.
Lekarz rysując mi na policzkach linie, pod którymi następnie miały zostać zaimplantowane nici wyznaczył po cztery (na każdy policzek) takie linie. Innymi słowy na każdy policzek miały przypadać cztery nici. Trzy z nich miały unosić policzek w obszarze żuchwy oraz ucha ("rysując" kształt litery L, oraz dwa łuki) a czwarta miała być założona tak, aby "podnieść" obszar fałdów nosowo-wargowych. Jednak kiedy pojawiła się właścicielka kliniki przerwała na moment zabieg prosząc lekarza na stronę i sugerując mu, aby nie zakładał czwartej nici. Kiedy zapytałam o to, czy będę miała założona czwartą nić?  odparli, że owszem, o ile zdecyduje się na kolejny zabieg. Dano mi do zrozumienia, że w cenie 3 tysięcy nie zostanie mi założona czwarta nić. Muszę przyznać, ze zrobiło mi się nieprzyjemnie. Byłam w trakcie zabiegu, zestresowana i obolała (znieczulenie nie zlikwiodowało w całości bólu), dlatego zrezygnowałam z negocjacji, czy prób przekonania do zaimplantowania mi czwartej nici.

Najkrócej mówiąc - na konsultacji zostały określone obszary do korekty, a na początku zabiegu - ustalone linie implantacji. Zabieg nie został przeprowadzony do końca na skutek interwencji właścicielki polegającej na odradzeniu lekarzowi umieszczania czwartej nici w każdym z policzków. Nie była to decyzja ani moja, ani lekarza. Chodziło wyraźnie o próbę wywarcia nacisku na mnie, abym zdecydowała się na dopłatę. Nie zdecydowałam się jednak. Dzisiaj jestem z tej decyzji zadowolona, bo nie muszę usuwać większej ilości nici.

Jak pisałam wyżej, efekt, o jaki mi chodziło, nie został osiągnięty. W zeszłym roku poddałam się zabiegowi lipolizy w okolicy żuchwy i uzyskałam owal twarzy, o jaki mi chodziło. Mam szczuplejszą, bardziej trójkątną twarz. Niestety pod skórą mam nici, które nadal wyczuwam w okolicy żuchwy dotykiem, a naciskając palcami skórę w okolicy kości policzkowych czuję, jak mój nacisk jest przenoszony wzdłuż nici aż po żuchwę. To dosyć nieprzyjemne, sztuczne wrażenie.

Jestem całkowicie przekonana, że posiadanie nici nie wpłynęło na ujędrnienie czy odmłodzenie mojej twarzy. Tak jak przed zabiegiem - reaguję na bieżąco na potrzeby mojej skóry i wiem, że nici Aptos nie zwalniają z obowiązku dbania o jędrność, nawilżenie czy jednolity kolor skóry. Wiem natomiast, że pod skórą mam całkowicie sztuczne, obce ciało i martwi mnie to, bo tak naprawdę nikt nie może mi zagwarantować, ze jest to dla mnie i mojego zdrowia sytuacja neutralna.

Szczerze żałuje, że zdecydowałam się na nici Aptos i dlatego właśnie, kiedy tylko będzie to możliwe, poddam się zabiegowi ich usunięcia.

Wspomnienia z zabiegu implementacji nici Aptos nadesłane przez użytkowniczkę serwisu bebeauty.eu.

Treść opisanych wspomnień pozostała niezmieniona w stosunku to otrzymanego oryginału. Dane opisanej kliniki, lekarza wykonującego zabieg oraz imię i nazwisko pacjentki pozostały do wiadomości redakcji bebeauty.eu.




Komentarze (6)

awatar
~ja napisała:
2014-07-21 19:46:13
..to wspaniale, ze sa takie Kobiety, które mimo bólu i rozczarowania sa w stanie opisac to co im się przydarzyło, możemy dzieki temu unikac lakarzy, którzy za nasze pieniądze uczą sie sztuki, która wykonuja pod presją włascicielek kliniki w której sa tylko zwykłami robotnikami/popychadłami a nie chirurgami plastycznymi- unikajmy takich patałachów.

awatar
~on 46 napisał:
2013-11-19 23:27:18
On 46 dzisiaj poprawka nici pdo wczoraj 21 szt zmarszczki nosowo wargowe zrobiona asymetria dziś kolejna partia 6 szt oczywiście dopłata 400 zł
Efekt marny przynajmniej z jednej strony
Uwaga na gabinet w Lublinie Pani M
Miało byc tylko 20 szt i super poprawa a okazało się o 7 więcej i lipa

przeczytaj wszystkie komentarze (+)
14-10-06OoZ_baner_small (2)
Galeria produktów

 
Korzystanie z serwisu CzasNaZmiane.pl oznacza akceptację regulaminu.
Wszelkie prawa do publikowanej treści zastrzeżone. Wykorzystywanie w innych serwisach bez zgody autora zakazane.
Copyright © 2008-2014 CzasNaZmiane.pl | All Rights Reserved

Serwis czasnazmiane.pl wykorzystuje pliki cookie zapisywane w folderze przeglądarki. Więcej informacji na ten temat znajdą Państwo w regulaminie